REKLAMA
<powrót zakladka

Nic nowego pod słońcem…

wyjątek z przedwojennego „Piekła kobiet”

 

(…) Kiedy się czyta o dawnych dziejach, jedno musi uderzać: mianowicie ogromna liczba dzieci, które umierały przedwcześnie. Nasuwają mi się przykłady, które znam najlepiej z historii literatury. Muza Zygmunta Krasińskiego, Delfina Potocka, miała pięcioro dzieci, które wszystkie zmarły w niemowlęctwie. Dwudziestoletnia pani Hańska (muza Balzaca) zdążyła pochować czworo dzieci, odchowała zaś tylko jedno. Siedmioro dzieci nie uchroniło „Ojca Zadżumionych” od samotnej starości. Choroby zakaźne- do spółki z dawną medycyną- dziesiątkowały ludzkość. Sama ospa, nim wynaleziono szczepienie, ileż czyniła spustoszeń wśród dzieci! Toteż liczna rodzina była jedyna rękojmią że coś z niej zostanie. Płodzono dzieci na wyrost. To wszystko zmieniło się stanowczo. Od XVIII w. przeciętna wieku ludzkiego podniosła się z 36 lat na 57. Higiena uczyniła tak olbrzymie postępy, że gwarancja szczęśliwego wychowania zdrowego dziecka jest nieomal zupełna, gdy dawniej trzeba było mieć dziesięcioro dzieci , aby się dochować trojga czy czworga. Zorientowały się w tym klasy zamożniejsze, bardziej oświecone i urządziły sobie życie w tym sensie.

Spytajcie każdego, kto się oburzy na mój artykuł, ile ma dzieci! Nie istnieje  natomiast regulacja w klasach najbiedniejszych, nie tyle wskutek posłuchu wobec zasad, ile wskutek ciemnoty, niedbalstwa i niezaradności. Tam płodzi się  wciąż dzieci masowo, a dziesiątkuje je nędza, zrodzona właśnie z nadmiaru płodności. Ale ta sama nędza wpływa najopłakaniej na wartość tych, którzy się uchowają. A rezultat? Straszny. Zamiast uśmiechniętej i szczęśliwej mamusi, widzi się wynędzniałą, przedwcześnie postarzałą kobietę, jeszcze karmiącą a już w ciąży; widzi się dzieci bez opieki, zaniedbane, zabiedzone, zwyrodniałe, widzi się ojca rodziny uciekającego od tego piekła domowego do szynku. Posiadanie dwojga czy trojga chorowitych dzieci opłaca się nędzą, rozpaczą, kilkoma trupkami i nie mniejszą ilością partackich poronień, zwykle mających za skutek chorobę, czasem więzienie.

W imię czego to wszystko?

W imię moralności chrześcijańskiej- wołają jedni. W imię ciemnoty, obłudy, wyzysku- szepczą drudzy…..

 

(Cytat, bez skrótów i zmian, zaczerpnięto z publikacji: T. Boy-Żeleński, „Reflektorem w mrok”, wybór publicystyki. Wydawca: Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1985)

Foto. źródło: ONET

 
                                                                                    <powrót zakladka