REKLAMA
<powrót zakladka

 

Obywatel Niemiec odnalazł w Żabikowie miejsce swego urodzenia (Kierownik USC w Luboniu

w niecodziennej roli)

Historia czasem płata figle. Tak było w przypadku obywatela Niemiec p. Zygfryda Holickiego (na zdjęciu obok), który od lat poszukiwał śladów swojej przeszłości. Rodzina p. Zygfryda, przed II wojną światową, mieszkała na wschodnich rubieżach Rosji, pograniczu mołdawsko- rumuńskim, skąd, w czasach II wojny światowej rodzice p. Zygfryda (Ewa dd. Rϋhr i Franciszek Holicki) zdecydowali się na fali propagandy hitlerowskiej i konkretnego wojennego zagrożenia, na powrót do starej ojczyzny. Mieli zamiar emigrować do Niemiec. Pech chciał, że ojciec p. Zgfryda, z powodu zbyt niskiego wzrostu, nie zmieścił się w „germańskich normach rasowych”, wyznaczonych przez nazistowskich ideologów dla prawdziwych Niemców i dlatego nie otrzymał zgody na osiedlenie w rdzennym Fatherlandzie. Holickich skierowano do miejscowości Poggenburg, leżącym w Kraju Warty…W Poggenburgu czekało na nich mieszkanie, w budynku wielorodzinnym i praca ogrodnika przy miejscowym szpitalu. Do końca wojny rodzina Holickich doczekała się w swojej nowej siedzibie narodzin dwojga dzieci (syna Zygfryda i córki Gertrudy), ale wkrótce Niemcy hitlerowskie zaczęły ponosić klęski i dla nowych osadników zaczął się exodus. W 1945 r. Holiccy, po trudach wojennej ewakuacji, zatrzymali się ostatecznie w rosyjskiej strefie okupacyjnej. Obszar tej strefy stał się, w efekcie podziałów politycznych państwa niemieckiego, Niemiecką Republiką Ludową (NRD). Po latach Zygfryd Holicki zapragnął poznać zawikłaną historię swojej rodziny by opowiedzieć o niej dzieciom i wnukom. Zaczął poszukiwać dokumentów archiwalnych, mogących wyjaśnić, dlaczego nie istnieje miejscowość, w której przyszedł na świat? Niestety, listy z pytaniami w tej sprawie, wysyłane do berlińskiego archiwum, nie przynosiły oczekiwanych odpowiedzi... Całkiem przypadkiem okazało się, że Poggenburg to niemiecka nazwa nadana podpoznańskiej gminie Żabikowo. Pan Holicki zdecydował się iść tym tropem. Znajoma Polka, osiadła w Niemczech, zatelefonowała w jego imieniu do lubońskiego Urzędu Stanu Cywilnego z prośbą o pomoc w poszukiwaniu niemieckich aktów urodzenia. Pani Kierownik Wiesława Voelkel potraktowała tę prośbę z wielką życzliwością i nie tylko odnalazła odpowiednie akty, ale także postarała się zidentyfikować miejsce urodzenia, wpisane w księgach metrykalnych. Dzięki temu wszystko się wyjaśniło: kiedy wojenne losy zawiodły rodzinę Holickich do Żabikowa, zamieszkali w budynku wielorodzinnym obok dzisiejszego klasztoru Sióstr Służebniczek, albo na terenie samego klasztoru, gdzie podczas okupacji znajdował się szpital niemiecki. Ojciec Zygfryda Holickiego, jako ogrodnik, uprawiał warzywa dla szpitala, w którym 28.02. 1942 r. na świat przyszła jego córka Gertuda, a 10.07. 1944 r. jego syn Zygfryd. 1 września 2014 r. Zygfryd Holicki przyjechał do Lubonia z małżonką. Pani kierownik USC Wiesława Voelkel była przez kilka godzin jego przewodniczką. Państwo Holiccy zobaczyli dom, w którym p. Zygfryd przyszedł na świat, odwiedzili też muzeum i teren obozu karno-śledczego w Żabikowie. Do Niemiec zabrali ze sobą kopie aktów urodzenia Zygfryda i Gertrudy oraz przekonanie, że w Luboniu, którego częścią jest dawne Żabikowo, mieszkają bardzo życzliwi ludzie. W taki oto sposób p. Wiesława Voelkel, kierownik USC w Luboniu, stała się ambasadorką naszego miasta w Europie! Opr. I. Szczepaniak (foto. I. S.)

 

                                                                                    <powrót zakladka