<powrót zakladka

 

List otwarty

 

Do Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego

"Forum Lubońskie",

wydawcy miesięcznika „Wieści Lubońskie”,

w sprawie publikacji pomówień i naruszania dobrego imienia

 

Szanowni Państwo!

 

    Zwracam się do Państwa w otwartym liście, ponieważ jako wydawca ponosicie odpowiedzialność prawną za skutki działalności etatowego redaktora naczelnego miesięcznika „Wieści Lubońskie”, Piotra Pawła Ruszkowskiego. Chcę również, by szeroka opinia publiczna zapoznała ze szkodliwymi i budzącymi niesmak machinacjami Piotra Pawła Ruszkowskiego, do których wykorzystuje łamy prasy lokalnej.

Otóż w ostatnim numerze periodyku „Wieści Lubońskie” (z kwietnia 2019 r.) redaktor naczelny opublikował "list do redakcji", pod intrygującym tytułem „Tak się nie robi”. W ”liście” anonimowy autor naruszył moją godność osobistą i dobre imię, pomawiając mnie o kradzież praw do publikacji zdjęcia archiwalnej kartki pocztowej, której jakoby jest właścicielem. W tekście tym pojawiły się również, obliczone na niewiedzę czytelników  insynuacje, że anonim, jako właściciel przedmiotu, ma prawo do dysponowania elektroniczną wersją kartki pocztowej, wykorzystaną przeze mnie w publikacji „Dzieje Ziemi Lubońskiej”.

Nieprawdziwe zarzuty zawarte w „liście” zostały przez redaktora naczelnego legitymizowane przez publikację bez jakiegokolwiek komentarza, mogącego naświetlić poruszaną sprawę.

Było to działanie zamierzone i celowe, wynikające ze złej woli P. P. Ruszkowskiego, który wykorzystał okazję, by rękoma „anonima” zbrukać moje nazwisko!

W oparciu o istniejące w Polsce regulacje prawne, stwierdzam z całą stanowczością, że „List do redakcji”, o którym mowa w całości opiera się na rzeczywistej (lub udawanej) niewiedzy autora i niekompetencji, a raczej złej woli redaktora naczelnego.

Tekst „listu” stanowi de facto próbę podważenia wartości mojej publikacji i sprowadzenia mojej osoby do poziomu mało znaczącej kombinatorki. P. P. Ruszkowski za pomocą „anonima” celowo wprowadził czytelników w błąd, nagłośniając wydumane zarzuty, czego konsekwencją jest naruszenie zaufania do mojej fachowości i rzetelności zawodowej.

Nie pozwolę na to!

Etatowy redaktor naczelny każdego czasopisma ma obowiązek nie tylko znać prawo prasowe, ale także podstawy prawa autorskiego, obowiązującego w naszym kraju.

Niewiedza P. P. Ruszkowskiego (bez znaczenia-rzeczywista czy udawana, jego nierzetelność, oraz brak staranności zawodowej, zaprezentowane przy okazji szkalującej mnie publikacji, nie zwalnia Państwa, jako wydawcy, z odpowiedzialności karnej!

W przypadku „Listu do redakcji”, w którym wymienia się mnie z imienia i nazwiska, chodzi o odpowiedzialność za zniesławienie w prasie, przewidywaną przez art. 212 kodeksu karnego.

Sprawca, który opublikował „list” w „Wieściach Lubońskich” swoją wypowiedzią  celowo mnie pomówił i z premedytacją zniesławił a zrobił to wszystko za przychylnością i zgodą P. P. Ruszkowskiego. Nie można bowiem domniemywać, że redaktor naczelny „Wieści Lubońskich”, oficjalnie chlubiący się publikacjami, wydawanymi pod szyldem „Forum Lubońskiego” nie wie, że zgodnie z polskim Prawem autorskim fizyczne posiadanie przedmiotu w kolekcji nie jest równoznaczne z posiadaniem autorskich praw majątkowych do tego przedmiotu, które, co do zasady, pozostają przy jego twórcy.

Art. 36 Prawa autorskiego stanowi, iż autorskie prawa majątkowe wygasną z upływem siedemdziesięciu lat od śmierci autora. W przypadku, gdy mamy do czynienia z utworem, którego twórca nie jest znany, termin siedemdziesięcioletni rozpoczyna bieg z datą pierwszego rozpowszechnienia utworu. W przypadku kartki pocztowej, wydanej przeszło 100 lat temu, wszelkie prawa autorskie do niej dawno już wygasły. Co więcej, zgodnie z obowiązującymi interpretacjami prawnymi (powszechnie dostępnymi w Internecie) jeśli w trakcie procesu digitalizacji opracowano zdjęcie archiwalne, usunięto jego niedoskonałości, poprawiono kolory czy w inny twórczy sposób przetworzono daną fotografię, możemy mieć do czynienia z nowym utworem, objętym standardową ochroną w rozumieniu prawa autorskiego. Ochrona prawna w takim przypadku przysługuje twórcy wykonanej reprodukcji, niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności.  Autorstwa tego rodzaju utworu, czy też samego faktu jego stworzenia nie trzeba rejestrować, zgłaszać czy zastrzegać. Sam twórca nie musi spełnić żadnych formalności aby tego rodzaju praca była jego własnością i zyskała ochronę zgodnie z prawem autorskim.

Anonimowy autor opublikowanego „listu” nie może mieć zatem, w rozumieniu praw autorskich, żadnych roszczeń do elektronicznych wersji pocztówki, którą „fizycznie” jakoby posiada w swojej kolekcji. Jego prawo ogranicza się bowiem tylko do kartki papieru o wartości kolekcjonerskiej. Jeśli anonimowy autor twierdzi inaczej, to znaczy, że albo nie rozumie uregulowań prawnych, albo usiłuje wykorzystywać cudze prawa autorskie do osobistych celów, co jest nie tylko naganne ale także karalne.

W tym miejscu chcę wyjaśnić Państwu i wszystkim, którzy będą czytali ten list, że przygotowując opracowanie „Dziejów Ziemi Lubońskiej” przez wiele lat, dzięki uprzejmości wielu lubońskich rodzin, gromadziłam digitalizowane zdjęcia archiwalne i dokumenty, dotyczące Lubonia, Lasku i Żabikowa, tworząc w ten sposób cenną bazę ikonograficzną. (Nie należy jej mylić z kolekcją, bo są to obiekty zarchiwizowane w wersji elektronicznej!) Wydawca skorzystał z niej ilustrując „Dzieje Ziemi Lubońskiej” (dla uproszczenia nazywając tę bazę „zbiorem autorki”).

Kompetentny redaktor naczelny, rzetelnie wykonujący swoją pracę, powinien rozumieć „drobną różnicę” (faktyczną i prawną) pomiędzy bazą ikonograficzną a kolekcją przedmiotów.

P. P. Ruszkowski nie chciał jednak dochować zapisanej w prawie prasowym dziennikarskiej rzetelności, nie chciał niczego wyjaśniać, ponieważ P. P. Ruszkowski doskonale zdawał sobie sprawę ze skutków publikacji tego rodzaju listu. Z premedytacją opublikował bezpodstawne oskarżenia, wysuwane przez „anonima” pod moim adresem, doskonale wiedząc że nie będę mogła się obronić. (Obrona, w postaci przysługującego mi prawa do sprostowania, nie gwarantuje, że ta sama grupa czytelników, która wcześniej czytała zamieszczony paszkwil, przeczyta również sprostowanie.)

Dla uzmysłowienia Państwu, z jak poważną sytuacją, za sprawą P. P. Ruszkowskiego, macie Państwo do czynienia, przytoczę fragment uzasadnienia precedensowego wyroku Sądu Najwyższego z dnia 17 października 2001 r. (IV KKN 165/97) gdzie stwierdzono, iż:

(…)Zarzut postawiony publicznie musi obiektywnie służyć obronie społecznie uzasadnionego interesu. (…) Nie leży natomiast w społecznie uzasadnionym interesie rozpowszechnianie niesprawdzonych i niezweryfikowanych informacji. Wręcz przeciwnie, ważkim interesem społecznym jest to, aby artykuły epatujące czytelnika sensacyjnymi informacjami, oparte na pogłoskach i plotkach, nie powodowały frustracji społeczeństwa. (…) Niezbywalne prawo do krytyki, posiadane przez dziennikarzy, wywodzące się z Konstytucji RP i dobitnie podkreślone w treści art. 41 ustawy - prawo prasowe, nie jest bowiem nieograniczone i nie może być rozumiane jako prawo stawiania gołosłownych bądź niedostatecznie sprawdzonych zarzutów. Działaniem w obronie społecznie uzasadnionego interesu jest bowiem tylko takie działanie, które faktycznie temu interesowi służy. Społecznie uzasadniony interes nie może być rozumiany w sposób abstrakcyjny, jest pojęciem konkretnym i musi wynikać z określonej sytuacji, wymagającej obrony tego interesu”.

Mając na uwadze powyższe, mam nadzieję, że Państwo, jako wydawcy miesięcznika „Wieści Lubońskie” zweryfikujecie „dziennikarskie dokonania” swojego redaktora naczelnego, który w sobie tylko pojętym celu epatuje czytelników pomówieniami i bezinteresowną zawiścią.

Redaktor P. P. Ruszkowski, którego postawa dziennikarska budzi moją głęboką odrazę, być może sądzi, że obrzucanie kogoś błotem za pomocą „anonimowego autora” jest bezkarne (bo przecież pomawiał nie on, tylko jakiś „anonim”), dlatego niniejszym informuję Państwa, że zgodnie z Prawem prasowym Art.38.1. Odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego ponoszą autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału; nie wyłącza to odpowiedzialności wydawcy. W zakresie odpowiedzialności majątkowej odpowiedzialność tych osób jest solidarna.

Domagam się zatem, byście Państwo, jako wydawca, nakazali redaktorowi naczelnemu zamieszczenie oficjalnych przeprosin na łamach „Wieści Lubońskich”.

Od tej chwili redaktor P.P. Ruszkowski może mi się już nie kłaniać!

 

 

Autorka "Dziejów Ziemi Lubońskiej"

 

Izabella Szczepaniak

doktor nauk humanistycznych

w dziedzinie archeologii,

historii i prahistorii

 

 
                                                                                    <powrót zakladka